Archiwa tagu: wyrok rozwodowy

Rozwód to oczywiście formalne rozstanie się dwojga osób, które do tej pory stanowiły małżeństwo.

To wszyscy wiemy, ale czy wszyscy wiemy jakie konsekwencje prawne i skutki natury emocjonalnej pociąga za są taka zmiana?

Oczywiste jest to, że w dniu ślubu kiedy panuje między dwojgiem osób uczucie miłości, tak przynajmniej być powinno, żadne z tych osób nie zakłada, że ciepłe uczucia mogą zmienić się w absolutną nienawiść…..

Czy więc czasami powtarzana sekwencja,” po co się żenić, przecież małżeństwo wszystko psuje” nabiera jakiegoś ponadczasowego znaczenia. ?

Trudno jednoznacznie udzielić odpowiedzi na to pytanie.

Słyszałam również, że małżeństwo to kontrakt….. Czy tak jest?

Mam nadzieję, że nie. Wydaje się, że instytucja małżeństwa to coś znacznie donioślejszego.

Trudno nawet nazwać małżeństwo umową. Co prawda poniekąd można tak powiedzieć, że jest to umowa na mocy której dwoje ludzi umówiło się, że będą wspólnie żyć i stanowić rodzinę. Jest to dość uproszczona definicja ale tak należy to pojmować.

Zgodnie z łacińską paremią „Pacta sunt servanda co znaczy- umów należy dotrzymywać również i małżonkowie zawierając umowę małżeństwa winni się z niej wywiązywać.

Reguła ta realizuje postulat pewności i stabilności co ma znaczenie nie tylko w obrocie kontraktowym ale również w życiu osobistym każdego z małżonków.

Małżeństwo to jednak coś więcej niż umowa, w grę wchodzą jeszcze uczucia małżonków, zrodzone z ich małżeństwa potomstwo, powstała wieź i wzajemna odpowiedzialność.

Jako adwokat prowadzący rozwody jednak wierzę w małżeństwo i uważam, że należy traktować” instytucję małżeństwa „ jak dawniej czyli na serio…

Zauważam jednak w swojej praktyce zawodowej zmianę w pojmowaniu i rozumieniu funkcji małżeństwa. Obecnie młodzi małżonkowie z reguły nie przywiązują już takiej wagi i szacunku do małżeństwa.

Czasami do rozstania dochodzi z kompletnie błahego powodu albo dlatego że tych dwoje ludzi nie stać na wyrozumiałość lub kompromis. Często dochodzi do konsumpcyjnego traktowania drugiego małżonka co oczywiście wcześniej czy później musi doprowadzić do konfliktu i pogorszenia relacji małżeńskich. W takich sytuacjach często słyszę od strony „ach nie ma się czym przejmować, szybko się rozwiodę i po sprawie.” Ten relewantny stosunek do małżeństwa jest zjawiskiem spotykanym i wydaje się, że powinien budzić społeczny niepokój.

Oczywiście dla wielu w dalszym ciągu rozwiązanie małżeństwa jest ważną sprawą i traktują to bardzo poważnie. Emocje nie pozostają bez znaczenia.

Dodatkowo w dobie bezproblemowego dostępu do internetu nie trudno o pozyskanie nowych znajomości. Pokusa może być ogromna. Przeświadczenie o anonimowości i o tym, że drugi małżonek się nie dowie należy traktować w kategoriach daleko idącej naiwności.

Są oczywiście w życiu sytuacje takie, w których należy się rozwieść bezwarunkowo. Mogą to być sytuacje, w których dochodzi do przemocy domowej, znęcania fizycznego lub psychicznego lub jeszcze innych bardziej patologicznych zachowań, których nie można akceptować.

Ujawniona zdrada również doprowadza do przełomu w małżeństwie. Sytuacje są na tyle indywidualne, że nie sposób generalnie potraktować każdego przypadku.

Niektórzy nie potrafią wybaczyć i dla nich to właśnie stanowi koniec wspólnej drogi życia.

Są też kobiety, które potrafią wybaczyć i mimo wszystko zawalczyć o swoje małżeństwo. Stawiają wszystko na jedną kartę, odzyskują „utraconego” męża i małżeństwo toczy się dalej.

Nie będę oceniać, która z tych opcji jest właściwa tylko dodam,że małżeństwo w tym drugim przypadku może trwać nadal bo czasami niewierny mąż czy żona przechodzą całkowitą metamorfozę, opamiętują się i stają się przykładnymi małżonkami.

Innym razem kiedy mimo zdrady, małżonkowie nie rozstali się to i tak życie ich już nie wygląda tak samo. Jest źle, zdradzonemu małżonkowi towarzyszy brak zaufania do drugiego małżonka, a ten z kolei nie chce lub nie potrafi nic zrobić takiego co poprawiłoby relacje małżeńskie. Małżonkowie jeszcze jakiś czas tkwią jakby w zawieszeniu, które wcześniej czy później kończy się wszczęciem procesu rozwodowego.

Oziębłość małżeńska jako stawiany zarzut nie pozostaje bez znaczenia dla końcowego rozstrzygnięcia sprawy. W procesie rozwodowym zarówno mężczyzna jak i kobieta mogą spotkać się z zarzutem oziębłości. Z oziębłością w małżeństwie mamy do czynienia wtedy gdy mąż lub żona przestają pielęgnować udany związek. Małżonkowie nie dostrzegają swoich potrzeb emocjonalnych i co za tym idzie zaniedbują bliskie relacje między sobą.

Kiedy w małżeństwie zaczyna się źle dziać, wtedy małżonkowie zaczynają wzajemnie obwiniać się za kryzys w ich małżeństwie. Jeżeli nie przezwyciężą kryzysu oddalają się od siebie coraz bardziej, doprowadzając do tego, że głównym tematem dnia jest kwestia, które z nich się wyprowadzi, co z mieszkaniem, pieniędzmi i opieką nad dziećmi.

Wtedy przychodzi czas na wizytę u adwokata.

Kto jest winny rozpadowi małżeństwa i czy zachodzą przesłanki do złożenia pozwu rozwodowego to ustalam podczas spotkania w kancelarii. Staram się wesprzeć emocjonalnie mojego rozmówcę tak aby wychodząc z mojej kancelarii czuł, że od tej pory już nie jest sam w drodze, która jest przed nim czyli rozwód.

Towarzyszę moim klientkom i klientom podczas całego procesu, służę im wsparciem przez cały proces rozwodowy i informuję o jego przebiegu. Pouczam mojego klientkę/klienta o potrzebie posiadania dowodów na poparcie okoliczności, które zamierzam wykazać w procesie. Pouczam jakie dowody należy zgromadzić aby dowieść winy drugiego małżonka. W procesie rozwodowym ustaleniu podlega wina, powierzenie władzy rodzicielskiej, uregulowanie kontaktów małżonka niesprawującego bezpośredniej pieczy z dzieckiem stron. Przedmiotem postępowania rozwodowego może być również roszczenie alimentacyjne bądź to na rzecz dzieci stron lub drugiego małżonka o ile zachodzą ku temu przesłanki.

Wysłuchując strony podczas rozprawy rozwodowej przychodzi refleksja i pojawia się zastanowienie:. Jak to możliwe, że tych dwoje dzisiaj tak nienawidzą się i najchętniej utopiliby się wzajemnie w łyżce wody. Gdzie ta wzajemna miłość i zrozumienie, którą sobie obiecywali aż do końca życia…..

Wychodzi na to, że małżeństwo to poważna sprawa i tak właśnie należy je traktować….

Rozważania powyższe prowadzą do wniosku, że gdzieś w pospiechu i nawale spraw oraz wszechobecnej potrzeby zabezpieczenia materialnego ginie prawdziwe i fundamentalne znaczenie małżeństwa. Może warto zastanowić się i postarać się aby zawarte i przyszłe małżeństwa nie przypominały kontraktu i żeby sekwencja” lepiej się nie żenić bo małżeństwo wszystko psuje „ przestała mieć znaczenie.

Adw. Sylwia Pobideł- Kolczyk

Kancelarie Adwokackie KOLCZYK

Wiele związków rozpada się z powodu zdrady. Osoby, zdradzone przez partnera mówią, że „chyba już nigdy nie zaufam innej osobie”. Mają czasami problem ze stworzeniem następnej relacji opartej na bezgranicznym zaufaniu. Osoby, które zdradzają, twierdzą, że trudno im wyjaśnić powody zdrady. Niekiedy opowiadając o zdradzie, mają na myśli zupełnie coś innego. Jak w związku z tym prawidłowo rozumieć pojęcie zdrady?

Zdrada to naruszenie zawartej umowy między partnerami. Nie zawsze oznacza to samo dla każdego z partnerów. Często mówią: „on mnie zdradził”, „ona mnie zdradziła”, a tak naprawdę zdrada nie koniecznie musi oznaczać dla obojga z nich to samo.

To był tylko… try here. seks.

Takie tłumaczenie zdrady fizycznej: „to był tylko seks i nic więcej” – słyszę zazwyczaj od mężczyzn. Jest takie przekonanie, że mężczyzna dąży do inicjowania jak największej ilości stosunków seksualnych z wieloma partnerkami, niezależnie od tego, czy pozostaje z nimi w związku emocjonalnym czy nie, chce bowiem przekazać jak najwięcej swoich genów potencjalnemu potomstwu. Kobiety natomiast decydują się na zbliżenie fizyczne wtedy, kiedy angażują się w związek przede wszystkim emocjonalnie. Takie wnioski oparte są m.in. na uwarunkowaniach biologicznych.

Dla niektórych bardziej bolesna jest zdrada emocjonalna, niż fizyczna. Jesteśmy zazdrośni o bliskie relacje z innymi osobami, poświęcany im czas, pomoc czy wsparcie.

Większość z nas jednak utożsamia zdradę z fizycznym zbliżeniem z inną osobą. Nie zawsze chodzi tu o seks. Dla niektórych może to oznaczać już np. zbyt namiętny taniec, czułe objęcie, pocałunek albo trzymanie za rękę. Inni natomiast mogą nie widzieć w tym nic złego. Wszystko zależy od granic w jakich sami się poruszamy i których przestrzegania oczekujemy od naszego partnera.

Zdrada to bolesne doświadczenie. Sytuacja zapewne inaczej wygląda po stronie małżonka zdradzanego a inaczej wygląda sytuacja małżonka, który zdradza. Konsekwencją każdej z wymienionych sytuacji może być rozwód. Sądzę, że nie jest łatwo zarówno znajdować się w skórze małżonka zdradzanego jak i w skórze tego drugiego. Po każdej stronie osoby te borykają się z wieloma dylematami i związanymi z tym problemami

Do naszej kancelarii przychodzą klienci,którzy na początku współpracy z trudem opowiadają o swoich przykrych przeżyciach. Niejednokrotnie z takim rozmowami wiąże się rozpacz, smutek, płacz, poczucie ogromnej krzywdy. Czasami klienci mówią „ wiem, że żona, mąż mnie zdradza ale nie ma jak to udowodnić. Co mam zrobić ? Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji. Klienci pytają czy aby udowodnić małżonkowi zdradę muszą posiadać konkretny dowód. Otóż mówię wszystkim, że nie.

Wystarczy pozór…..

Co to znaczy. Naruszeniem wierności małżeńskiej jest nie tylko zdrada polegająca na cudzołóstwie, ale także wszelkie zachowanie się małżonka wobec osoby trzeciej płci odmiennej, które może stwarzać pozory cudzołóstwa lub w inny sposób wykracza poza granice przyjętej normalnie obyczajowości i przyzwoitości”. (orzeczenie SN z dnia 24 kwietnia 1951 r., C 735/50 (NP 1951, nr 12, s. 14)

Pewnie może ktoś zapytać” zachowanie się małżonka wobec osoby płci tylko odmiennej” ? Otóż dobrze wiemy że nie tylko, może być i tej samej płci. Bo w życiu bywa i właśnie tak…

Z drugiej strony mało kto potrafi trwać w związku ze zdradzającym partnerem. Jeżeli tak się dzieje to znaczy, że są to szczególne sytuacje i każda z nich wymaga indywidualnego zrozumienia. Od dawna społeczeństwo jest przekonane, że skoro jeden z małżonków zdradził to sąd w wyroku rozwodowym z całą pewnością orzeknie winę tego małżonka jako osoby winnej za rozpad małżeństwa.

 Nic bardziej mylnego, bowiem każda relacja między dwojgiem osób, ich wspólne życie i zdarzenia jakie następują na osi ich życia są inne i każdy przypadek należy rozpoznawać indywidualnie. W trakcie postępowania sądowego jeden z małżonków może przyznać „ tak, zdradziłem żonę, męża” ale sąd w wyroku nie orzeknie winy tego małżonka. Dobrze wiemy jako kancelaria zajmująca się od wielu lat rozwodami, że orzeczenie takie wcale nie musi być błędne, lecz jest w pełni uzasadnione i wtedy składanie skargi apelacyjnej nie zmieni ostatecznego sposobu rozwiązania małżeństwa.

Kodeks rodzinny i opiekuńczego przewiduje rozwiązanie małżeństwa poprzez rozwód wtedy gdy między małżonkami nastąpił trwały i zupełny rozkład pożycia. Rozwiązując małżeństwo przez rozwód sąd orzeka także, czy a jeżeli tak to, który z małżonków ponosi winę za rozkład pożycia. Sąd może zaniechać rozpoznawania tej materii, gdy małżonkowie zgodnie o to wniosą.

Przypisanie winy małżonkowi za rozpad pożycia stron wymaga ustalenia przez sąd, czy małżonek, któremu winę się zarzuca, naruszył obowiązki małżeńskie w taki sposób, że jego zachowanie doprowadziło do rozkładu pożycia małżonków. Zgodnie z tym, nie każde więc naruszenie obowiązków małżeńskich przesądzać będzie o winie małżonka, gdyż istotne są jedynie te naruszenia, które miały wpływ na spowodowanie albo utrwalenie rozkładu pożycia małżeńskiego.

Może więc być tak, że małżonek, który zdradził nie zostanie uznany za winnego rozpadu pożycia małżonków, pomimo że jego zachowanie w kategoriach moralnych można oceniać negatywnie, gdyż rozkład pożycia małżonków nastąpił już wcześniej, np. na skutek alkoholizmu, hazardu drugiego małżonka lub innej przyczyny. Jeśli natomiast zdrada małżonka miałaby dla małżeństwa skutek,taki że doprowadziła do odsunięcia się małżonków od siebie i finalnie do rozpadu małżeństwa, to orzeczenie rozwodu z winy małżonka zdradzającego będzie zasadne.

W toku postępowania rozwodowego udowodnienie winy małżonka za spowodowanie i utrwalenie rozkładu pożycia małżeńskiego, polega więc na ustaleniu zachowań, bądź postępowania, które doprowadziły do powstania i utrwalenia rozkładu pożycia małżeńskiego. Konsekwencją powyższego wywodu jest przyjęcie wniosku, że muszą to być zachowania, działania, postępowania małżonka, które miały miejsce przed powstaniem i utrwaleniem rozkładu, a nie po tym fakcie.

W wyroku z dnia 28 września 2000 r., sygn. akt: IV CKN 112/00, Sąd Najwyższy wskazał bowiem, iż „związek jednego z małżonków z innym partnerem w czasie trwania małżeństwa, lecz po wystąpieniu zupełnego i trwałego rozkładu pożycia między małżonkami, nie daje podstawy do przypisania temu małżonkowi winy za ten rozkład”

Procesy rozwodowe, w których ustalana jest wina małżonków trwają z reguły dłużej i są w swej naturze bardziej skomplikowane, gdyż w tym procesie rozpoznawane są zgłoszone przez strony wnioski dowodowe, a ich przeprowadzenie przez sad wymaga czasu. Przeprowadzenie wszelkich możliwych dowodów pozwala na obiektywne wyjaśnienie sprawy i ustalenie stanu faktycznego rozpoznawanego przypadku.

Przypisanie wyłącznej winy za rozpad małżeństwa jednemu z małżonków nie zawsze będzie możliwe, i może okazać się, że sąd wyda wyrok rozwodowy, w którym winą za rozpad małżeństwa obciąży małżonków. Miarkowanie winy nie wchodzi w grę. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 24 maja 2005 r., sygn. akt: V CK 646/04stwierdził że  „przy przypisywaniu małżonkom winy w wyroku rozwodowym nie ma znaczenia okoliczność, który z małżonków ponosi winę „większą”, a który „mniejszą”. Podobnie uznał Sądu Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 10 lutego 2004 r., sygn. akt: I ACA 1422/03, zgodnie z którym „orzeczenie rozwodu z winy obu stron oznacza, że nie można rozróżnić winy większej i winy mniejszej. Małżonek bowiem, który zawinił jedną z wielu przyczyn rozkładu pożycia, jest współwinny, chociażby drugi małżonek dopuścił się wielu i to cięższych przewinień”.

Reasumując, sąd w wyroku rozwodowym nie orzeknie o winie małżonka za rozpad małżeństwa, nawet gdy małżonek ten dopuścił się zdrady, gdy rozkład małżeństwa nastąpił już wcześniej na skutek innych okoliczności. Przypisanie winy małżonkowi zdradzającemu będzie natomiast możliwe, gdy zostanie udowodnione, że zdrada małżonka doprowadziła do rozkładu małżeństwa.

Adw. Sylwia Pobideł- Kolczyk